Slide1 backgroundSlide1 background
Slide1 backgroundSlide1 background
Slide1 backgroundSlide1 background
Slide1 backgroundSlide1 background
Slide1 backgroundSlide1 background
Slide1 backgroundSlide1 background
Slide1 backgroundSlide1 background
Slide1 backgroundSlide1 background
Slide1 backgroundSlide1 background

Mylarowe rybki

Mylarowe rybki

tekst, zdjecia, wykonanie much: Jakub Chruszczewski

 

               Wczesną wiosną najczęściej łowię na streamera. Niespiesznie, dokładnie obławiam głębokie, spokojne miejsca w poszukiwaniu mało aktywnych w zimnej, przedwiosennej wodzie ryb.

Te przedwiosenne dni to dobry czas na eksperymenty z nowymi muchami. Ostatnio na mój warsztat trafiły, lubiane przez wielu muszkarzy, tak zwane „mylarowe rybki”. Czasami bardzo efektowne, pięknie wykonane, jak żywe. Różnokolorowy mylar zastosowany do ich budowy błyszczy jak prawdziwa łuska. Nakrapiane i prążkowane jak małe pstrążki lub strzeble, wyraziste , pieczołowicie namalowane oczka, kilka warstw specjalnego lakieru. Po prostu małe dzieła sztuki, aż strach wrzucić do wody...

Dotąd nie miałem jakoś do nich przekonania, ze względu na ich specyficzną, jak dla mnie mało muchową budowę. Najczęściej sztywny, goły tułów i ogonek z pióra lub sierści. I tyle. Bardziej to wszystko razem kojarzyło mi się z woblerem, niż z muchową przynętą. Postanowiłem więc jakoś wzbogacić tę konstrukcję o pewne elementy, które nadadzą jej trochę więcej życia i uczynią ją bliższą muchowym przynętom.

Charakterystyczny kształt tułowia mylarowej rybki uzyskuje się przez zamocowanie mylaru na specjalnym szkielecie, zbudowanym na trzonka haka. Jest na to kilka sposobów:

  Fot.1. (od góry):

  • Przy pomocy okrągłych kleszczy odpowiednio wyginamy trzonek haka, od góry przywiązujemy do niego odcinek sztywnej, grubej żyłki.
  • Do podobnie wygiętego haczyka przywiązujemy od góry kształtkę wykonaną z pianki. Pianka jest wyporna, ale trzonek haczyka działa jak kil. Zapewnia to muszce pracę we właściwej pozycji.
  • Do prostego haczyka mocujemy od dołu kształtkę. Jeżeli jest z wypornego materiału, to należy od dołu przywiązać jako balast odcinek drutu ołowianego.
  • Wycinamy prostokątny pasek ze specjalnej, samoprzylepnej folii ołowianej. Składamy go wzdłuż i w zgięciu umieszczamy haczyk. Następnie docinamy folię do żądanego kształtu.

Tego typu  konstrukcja pozwala uzyskać ciężką przynętę, przydatną przy obławianiu głębokich dołów o silnym uciągu.

Ale można też inaczej. Od pewnego czasu moje mylarki wykonuję w sposób, który jest chyba prostszy od wyżej opisanych. Pozwala uzyskać równie efektowną przynętę, co więcej – wyraźnie mniej podatną na zaczepy. A przecież teraz, wczesną wiosną, czynnik ten jest istotny, kiedy obławiam szybko tonącą linką głębokie rynny i jamy, kiedy staram się „obstukiwać'' muchą dno łowiska.

Do wykonania muszki będą potrzebne: hak o długim trzonku, jakiś błyszczący materiał na tułów, jaskrawe pióra na jeżynkę i ogonek, odcinek mylaru, metalowe koraliki (najlepiej w postaci łańcuszka) oraz pasek skórki z sierścią, na przykład z królika.

 

Fot. 2.

Do trzonka  mocujemy odcinek mylaru o długości trochę większej od długości haka. Wykonujemy ogonek, w tym przypadku z pęczka promieni puchowego pióra.

 

Fot. 3. i 4.

Do środka mylaru wkładamy dwa metalowe koraliki odcięte z łańcuszka.

 

Fot. 5.

Na trzonku haczyka nawijamy tułów z błyszczącej plecionki, mylar przeginamy do tyłu i przywiązujemy w miejscu zamocowania ogonka. Koraliki wewnątrz mylaru nadają charakterystyczny kształt brzuszkowi muchy i równocześnie stanowią balast zapewniający muszce odpowiednią pozycję w czasie prowadzenia.

 

Fot. 6.

Całość korpusu można pokryć pięciominutową żywicą epoksydową, co przyda naszej konstrukcji odpowiedniej trwałości. Wszak z założenia ma szorować o dno.

 

Fot. 7.

Odwracamy haczyk w imadle grotem do góry i wykonujemy jeżynkę, w tym przypadku w postaci bródki z tego samego materiału, z którego zrobiony jest ogonek.

 

Fot. 8.

Wyjmujemy muchę z imadła i na grot haka nabijamy skórkę z sierścią. Należy zrobić to po uprzednim dokładnym wymierzeniu miejsca przebicia tak, aby z jednej strony uzyskać odpowiedni odcinek, który stanowił będzie ogonek, z drugiej strony skórki musi wystarczyć na przywiązanie jej przy główce.

 

Fot. 9.

Naciągamy pasek tak, aby w miejscu przebicia oparł się o początek tułowia, następnie przywiązujemy go przy główce.

 

Fot. 10.

Gotowa muszka. Tak skonstruowana pracuje we właściwej pozycji. Miękki materiał jeżynki i ogonka oraz sierść królika wabiąco pulsują, a skierowany do góry grot bardzo ogranicza ilość zaczepów.

                                                                                                      Kuba Chruszczewski

 

galeria-nr-1

Polecane artykuły:

Flytying w praktyce / Klinkhamer Special

History flytying / Trzy dawne polskie przekazy o sztucznej muszce