Slide1 backgroundSlide1 background

Leksykon narzędzi do wykonywania much cz.4

Szczypce samozaciskowe (ang. Hackle Pliers)
Szczypce służą głównie do trzymania pióra podczas nakręcania z niego jeżynki. Takie jest założenie. W rzeczywistości okazują się niezastąpione w ogromnej ilości sytuacji. Pomagają nawijać wszelkie krótkie odcinki materiałów na trzonek haczyka. Wystarczy wymienić: quille, biotsy, promienie kondora itp. Ponadto ratują, gdy urwiemy nawijany materiał. Możemy nimi wtedy chwycić odstający fragment (ten, który został przy haczyku). Obciążony szczypcami „kikut” nie będzie się rozwijał, możemy go zabezpieczyć nicią wiodącą lub spokojnie przygotować sobie materiał na dalszą część tułowia. Szczypce ratują nas też, gdy w trakcie nawijania tułowia okazuje się, że materiał nawijany jest zbyt krótki, by móc go utrzymać w palcach.

 

 

Znajduję też inne zastosowanie dla szczypiec samozaciskowych. Zawsze jedne lub dwie pary mam na kolumnie imadełka. Łapię w nie różne materiały, z których wyrywam lub wycinam poszczególne części składowe muszki. Szczególnie wygodnie jest łapać w nie pióra, z których wyrywamy promienie na ogonki. Prawą ręką ciągniemy za wolny koniec pióra, naprężając je, zaś lewą ręką wyrywamy potrzebną ilość promieni. Kilka par szczypiec mam też przymocowanych do krawędzi stołu. Jeśli z jakiegoś materiału korzystam przy wiązaniu wielu much (np. pióro pawia przy Red Tagach) to łapię go szczypcami, by nie spadał ze stołu. Do chwytania stosin, jak w przytaczanym wyżej przykładzie, stosuję specjalne szczypce, w których jedno z ramion jest zupełnie proste i stanowi swego rodzaju szpikulec. Wbijam go wewnątrz, stosiny, co zapewnia optymalny chwyt.

Jeśli chodzi o kształty szczypiec, to firmy prześcigają się w serwowaniu nowych patentów. Najprostsze to szczypce wygięte z pręta stalowego (często jest to zwykła szprycha). Bardziej zaawansowane modele są skręcone spiralnie. Dzięki temu lepiej sprężynują, a ponadto w oczko spirali można włożyć palec, co niekiedy pomaga w pracy. Aby ułatwić naciskanie szczypiec, niektórzy producenci przylutowują do ich ramion płaskie blaszki. Tego patentu nie potrzebują szczypce całe wykonane z płaskich pasków sprężynujących. Z takich sprężyn wykonane są też szczypce nitowane. Choć mechanika ich działania jest zupełni inna niż klasycznych szczypiec, to efekt jest identyczny. Warto zaopatrzyć się w malutkie szczypce, mocowane przegubowo na trzonku i amortyzowane małą sprężynką. Świetnie się sprawdzają przy małych muszkach lub przy bardzo delikatnych jeżynkach. Sprężyna skutecznie amortyzuje wszelkie nieplanowane szarpnięcia, dzięki czemu unikamy zerwania pióra. Ciekawe, choć niestety dość drogie, są szczypce przypominające „żabki” do chwytania zasłon przy karniszu. Szczypce te łączy przegub z teflonowym pierścieniem na palec, który pozwala bardzo płynnie obracać nimi, podczas nawijania jeżynki. Jeśli kogoś stać - polecam.

Oczywiście same szczęki chwytające też prezentują różne kształty i rozwiązania. Bywają, zatem wewnętrznie karbowane, płaskie, szerokie, wąskie, z nakładkami plastikowymi, z gumowymi końcówkami. Te ostatnie maja w założeniu bardzo pewnie trzymać materiał i nie przecinać go. Jakoś ich nie lubię rozwiązania, są dla mnie zbyt toporne. Wolę zwykłe płaskie, metalowe końcówki tylko ładnie wypolerowane, oczywiście bez żadnych rantów i ostrych krawędzi. Sam kształt szczypiec nie jest tak istotny. A kwestią przyzwyczajenia jest, czy danym modelem będzie się nam dobrze pracowało, czy też źle.

W katalogach (choćby Cabelasa) pojawiają się czasem szczypce, których jedna szczęka jest obracającą się rolką, druga zaś dociskiem do rolki. Idea działania tych szczypiec jest następująca: między docisk a rolkę wkładamy pasmo, z którego będziemy nawijać tułów (np. promień kondora, jedwab). W trakcie nawijania materiał płynnie wyślizguje się spod rolki bez niebezpieczeństwa zerwania. Tyle teoria. W rzeczywistości patent jest chybiony. Materiał często wyłazi spod rolki, nie trzyma się i strzępi. A co najgorsze, w zasadzie do każdego rodzaju materiałów powinno się wyregulować siłę nacisku szczypiec. Nie warto ich kupować, chyba, że jako ciekawostkę. Nie polecam także kupna szczypiec, wyglądem i działaniem przypominających sprężynowych długopisów. W miejscu, gdzie w długopisie wystaje wkład, w szczypcach jest malutki haczyk zamocowany wewnątrz obsadki na sprężynie. Łapiemy nim końcówkę pióra jeżynki. Proponuję zostać przy bardziej tradycyjnych wzorach szczypiec.

Szczypce bezwzględnie należą do pierwszorzędnego wyposażenia wiązacza. Ich rolę trudno przecenić.

Pozostaje jeszcze oddzielna grupa szczypiec sprężynowych. Są trudnodostępne i niekoniecznie trzeba o nie zabiegać. Szczypce sprężynowe, do jedwabiów, flossów, włóczek i innych materiałów wielożyłowych, są mocno ściśniętą drucianą spiralą, z ramionami pozwalającymi ja rozciągać. Materiał łapiemy między poszczególnymi zwojami. Z kolei sprężynowe szczypce do łapania miękkich piór jeżynkowych, to pręt zamocowany przegubowo na trzonku, wygięty w kształt bardzo wąskiej litery „u” (ramiona niemal się stykają). Na ramionach nawinięta jest spirala. Pióro łapiemy wciskając między ramiona narzędzia.

Nawijarki (ang. Bobbins)
To jedno z najwdzięczniejszych narzędzi. Dzięki niemu nić wiodąca jest stale naprężona, równomiernie wysnuwa się ze szpuli i oczywiście mamy do dyspozycji praktycznie dowolnie długi odcinek nici.

 


Komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz

Przejdź do logowania